Strona głównaTurystykaDo zobaczeniaZoo Lubin czyli były Park Wrocławski w Lubinie to ogród i plac...

Zoo Lubin czyli były Park Wrocławski w Lubinie to ogród i plac zabaw w jednym

Lubin nie jest miastem, o którym usłyszycie zbyt często w mediach, a jeśli już coś przebija się do zewnętrznej świadomości, to poprzez drużynę piłkarską lub KGHM. Zwykle Lubin mylony jest z Lublinem, a to przecież miejscowości w w dwóch różnych końcach Polski. W sumie mamy to gdzieś, bo to nasze miejsce, które znamy i kochamy.

Ten, o którym piszę leży na Dolnym Śląsku i jest samowystarczalnym miastem zamieszkałym przez 70 tysięcy ludzi związanych z górnictwem miedziowym. I choć nie mieszkałem tu blisko 20 lat, to wciąż mówię o Lubinie „mój”.

Jeśli przypadkiem znajdziecie się w pobliżu, a dokładniej w pobliżu Wrocławia (no dobra to jakieś 70 km od tego miasta), a jeszcze dokładniej na Dolnym Śląsku – koniecznie zajrzyjcie do mojego rodzinnego miasta, bo w końcu jest szansa, że Lubin, tak! Lubin przestanie kojarzyć się z kopidołami i trefnym piłkarskim klubem sportowym, a zacznie być postrzegany jako miasto przyjazne. Po prostu.

Nie, nie bredzę. Ale po kolei.

Jakoś nie mieliśmy w Lubinie szczęścia do miejsc, w których można było pójść, odpocząć, rzucić okiem i odetchnąć. Chodziliśmy jak te cielaki po mieście zazdroszcząc innym miastom ich atrakcji i miejsc, które pokazywalibyśmy z dumą przyjezdnym, gościom.

Teraz mamy. Jest nim Park Wrocławski. To znaczy Zoo Lubin, bo po latach funkcjonowania pod starą nazwą stał się ogrodem zoologicznym.

Dlaczego taka nazwa? Jak mniemam, chodzi o położenie geograficzne, drogowe, czy jak je nazwiecie. W każdym razem Lubin leży na szlaku Szczecin – Zielona Góra – Wrocław.

Można powiedzieć, że ten park po prostu… był. I tyle. Zapuszczony. Parę ławeczek, jakieś niedobitki latarni, bluzgające wieczorami krzewy i cuchnący stawek. Do tego parę pseudohuśtawek i tyle.

Aż tu… Chciałoby się rzec komiksowym dymkiem: WTEM! RAPTEM! WHAM!

Jednoosobowe władze Lubina, czyli prezydent Raczyński powziął decyzję o przywróceniu Parku Wrocławskiego do życia. A w zasadzie o jego drastycznej przebudowie. Tak, by to miejsce zaczęło w końcu służyć, bawić i uczyć lubinian. Znaczy nas. Lubiniaków, mieszkańców Lubina.

Zaprojektowano miejsce, które będzie oprócz tradycyjnego parku placem zabaw. Ale rozumiecie, takim wypasionym.

Z czasem powzięto decyzję o rozbudowie parku. W końcu to kawał terenu, 15 hektarów. Na dodatek jego urozmaicenie aż prosi się o poszerzenie jego funkcji. Koniec końców Park Wrocławski stał się… ogrodem zoologicznym!

Oficjalnie nazywało się do niedawna Centrum Edukacji Przyrodniczej, a dziś Zoo Lubin i oprócz chyba najbezpieczniejszych dla dzieciaków placów zabaw i urządzeń zabawkowych typu nowoczesne huśtawki, coś w rodzaju drabiny/wigwamu linowego, karuzel, piaskownic, zjeżdżalni, fontann itp. ma coś, co widziałem w Norwegii, a brakowało mi tego w Polsce – te urządzenia niejako wymuszają ćwiczenia, aktywność fizyczną, taki mimowolny aerobik sprawiający, że dzieciak nawet nie zdaje sobie sprawy, że w trakcie beztroskiej zabawy wzmacnia swoją sprawność i tężyznę fizyczną.

 

Oczywiście każdy, kto oprócz biegania po miniściance wspinaczkowej chciałby poćwiczyć szare komórki może pójść pograć w szachy, i to nie byle jakie. Nieopodal placów zabaw trafimy bowiem na pole o szerokości może 10 na 10 metrów, które jest niczym innym, jak szachownicą, zać piony sięgają uda. A zatem rozrywka intelektualna i ćwiczenia przenoszenia ciężarów (piony) w jednym, prawda.

A kto chce po prostu posiedzieć, ten znajdzie miejsce na jednej z wielu ładnych ławek, gęsto rozmieszczonych w całym parku.

Lubiński Park Wrocławski początkowo był czymś w rodzaju oddziału wrocławskiego ogrodu zoologicznego, które pomaga w doborze, opiece i badaniu przybyłych do Lubina zwierząt.

Większość ze stworzeń stanowią ptaki; od drobiazgu pokroju papużki falistej po dostojnego bielika. Wszystkie żyją w niezbyt przestronnych i niezbyt bezpiecznych dla zwierząt wolierach. Znajdziecie tu rzadkie puchacze, zarozumiałe pawie, ostrożne i przepiękne głuszce, łabędzie terrorystów, dostojne żurawie mandżurskie i wiele innych gatunków.

Jednak czymże byłby rodzinny park bez zwierzęcej radości dla dzieci? To dla nich zbudowana została „sekcja kopytna podtypu gospodarskiego”, czyli dziedziniec pełen osiołków, kucyków, świnek, królików, koźlaków, czy owieczek.

I Na koniec szlak dinozaurów oraz prehistorycznych ssaków. Znajdziemy tu naturalnej wielkości repliki wymarłych zwierząt.

 

Ozdobą jest… nie, nie T- rex, który choć wygląda imponująco, to blednie przy brachiozaurze górującym ponad drzewami. Jest on widoczny nawet dla kierowców jadących trasą Zielona Góra – Wrocław.

W centrum parku znajduje się budynek edukacyjny, który pełni również funkcję kawiarni. To tutaj wycieczki szkolne mogą odbyć zajęcia edukacyjne, a pozostali zwiedzający napić się czegoś, lub po prostu odpocząć. Od czasu do czasu odbywają się plenerowe gry, biegi, wystawy fotograficzne.

Tak, tak – możecie nie podzielać mojego zachwytu nad Parkiem Wrocławskim. Rozumiem. Jednak dla mnie, rodowitego lubiniaka jest to rzeczywisty powód do dumy i miejsce godne polecenia. Bo w końcu mamy serce miasta.

Miejsce, w którym można się spotkać, porozmawiać, posiedzieć. Obejrzeć zwierzęta. Miejsce bezpieczne i czyste.

Miejsce, do którego chce się wracać. Aha, no i darmowe. Czy można chcieć czegoś więcej? Tak! Jeszcze więcej dinozaurów i zwierząt!

 

 

Autor

  • Wydawca i redaktor magazynu "Srebrny Kompas" oraz portalu "Tu Lubin". Autor książki "Dzikie historie" Norwegia", wydawca w Wydawnictwie Srebrny Kompas. Człowiek pracy najemnej. Po przejściach, których nie życzy nikomu.

Keep exploring...

Where to Stay in Bogotá: The Best Neighborhoods for Your Visit

Creating a brand new sound from nothing can be quite tricky when you first start out which is why we have compiled a list...

10 Travel Hacking Mistakes to Avoid

Creating a brand new sound from nothing can be quite tricky when you first start out which is why we have compiled a list...

Places to travel

Fishing Season on Mayflower

Mayflower Riverbed, Oakland, California
Free

Pumpkin Patch Season

Notch Trail, Pacifica, California
10$

Veteran’s Day Celebration

McLaren Park, San Francisco, California
Free

Related Articles

Autor książki „Dzikie historie: Norwegia” i założyciel „Tu Lubin” w audycji Radia Elka!

To była niezwykła rozmowa, w której książka była tylko pretekstem do ciekawej opowieści o...

Mieszkańcy lubińskiego zoo. „Orzeł stepowy”

Kiedy pracowałem w lubińskim Parku Wrocławskim, czyli Centrum Edukacji Przyrodniczej, czyli zoo Lubin, uwielbiałem...

[stand up] Bartosz Zalewski w Lubinie. U nas kupisz bilet na występ!

Bartosz Zalewski - urodzony we Wrocławiu, zamieszkały we Warszawie, sercem trzeciego świata drugiej kategorii...

Wpadnij do kina Helios na „Krzyk 7”, który właśnie recenzujemy!

Parę lat czekania, wielkie oczekiwania i nadzieje. Jednocześnie dość spora szczypta obaw, bo zawirowania...

Opowieści o ludziach: Chciałem być biznesmenem

Patrzy na mnie niepewnie. Jakby nie wierzył, iż w jego przygodzie może być coś...

Słowiański hymn wojenny. Nowy hymn Zagłębia?

Za chwilę dostatniemy bęcki od "hardkorowych" fanów Zagłębie Lubin, ale to jednak my byliśmy...

Krajobraz po umorzeniu. Zapowiada się epickie starcie!

Polityczny konflikt wchodzi w kolejną fazę. Wszystko zapowiada się, że będziemy mieć kontynuację godną...

Mieszkańcy lubińskiego zoo – Bielik. O tym, jak stanąłem oko w oko z tym największym polskim skrzydlatym drapieżcą!

Choć jest naszym symbolem narodowym i powodem do dumy, rzeczywistość nie już juz tak...