Polityczny konflikt wchodzi w kolejną fazę. Wszystko zapowiada się, że będziemy mieć kontynuację godną najlepszych filmowych sequeli: będzie mocniej, głośniej, nastanie czas publicznych egzekucji i wymyślnych tortur. Będzie widowiskowo.
O tym, jak może rozpocząć się kolejny etap lubińskiej wojenki pisałem w poprzednim felietonie “Lutujcie się, lutujcie! Historia lubińskiego samorządu” poświęconym rewelacjom redakcji Gońca oraz reakcji lubińskiego świata polityki.
Przypomnę jeden z końcowych akapitów:
“Dlatego uważam, że prędzej czy później czeka nas widowiskowe domknięcie tej sprawy. (…) Patrzę na to wszystko jak ten przypadkowy gap, który widzi bójkę osiedlowych band. I w zależności od tego, kto wyprowadzi ciekawszy cios krzyczy „Lutuj go, lutuj!” przy czym kibicuje raz jednym raz drugim, a potem patrzy na zegarek i wzruszając ramionami idzie w swoją stronę, bo najważniejsze w tej sprawie nie są lokalne partyjne przepychanki, lecz dobro dzieci.”
A wszystko przez decyzję o umorzeniu śledztwa przez legnicką prokuraturę, która wyrzucając przez okno materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie sprawiła, że rzeczywistość nabrała nowej dynamiki.
I niezależnie od tego, jak bardzo nie zgadza się z wyrokiem sądu autor materiałów Gońca, Radosław Gruca, to wszystko przestaje mieć znaczenie w świetle tego, o czym napiszę poniżej.
Z niczego się nie wycofuję. Wszystkich, którzy mi ufają informuję, że kwestią czasu, jest pojawienie się w sferze publicznej dowodów krycia pedofilskiej siatki w Lubinie. Niezbitych. Ujawnienie ich będzie wstrząsem. Zaufajcie mi,róbcie screeny, obrońcy p3dofilów będą zhańbieni.✌️ pic.twitter.com/iYRqmKFUEW
— Radosław Gruca (@Gruca_Radoslaw) February 23, 2026
Od lat żyjemy w rzeczywistości swego rodzaju dwupaństwowości. To znaczy jest warstwa publiczna, w której wszyscy bierzemy udział. To tam spalamy się w dyskusjach na temat wartości, systemu, rozwiązań, jakości, a czasem po prostu chcemy się wyżyć za własne życiowe niepowodzenia na politykach i urzędach wysokiego szczebla. Rozumiecie, tego warszawskiego, centralnego. Tam również żyją sobie media, które czasem zajmują się sprawami ważnymi społecznie, a czasem nie.
I jest rzeczywistość Polski średnich i małych miast, miasteczek i wsi. Lubin wkrótce awansuje do pozycji miasteczka, zatem tego się trzymajmy.
I ta rzeczywistość ma to do siebie, że o ile w sferze deklaratywnej lubimy obnosić się ze swoim systemem wartości, niezłomnością i etosem, na co dzień już tego nie stosujemy. Nagle wszyscy stajemy się szarą strefą, gdzie oceniamy ludzi nie w kontekście wyznawanych wartości, lecz środowisk, w których działamy.
Wiecie, może Staszek biję żonę, ale pewnie miał powód. Wiecie, może Ania zdradza męża, ale ma powód. Wiecie, może radny bierze łapówkę, ale w sumie głosował za darmową komunikacją miejską. Może ten kurier coś łyknął, ale ma ciężką pracę.
Łatwo jest być niezłomnym, gdy ma się dobrą pracę oraz niezagrożoną pozycję społeczną, bytową i polityczną. Wtedy możesz rzucać gromami i rozstawiać zależnych od siebie ludzi niczym pionki na szachownicy.
W przeciwieństwie do większości Państwa przeczytałem uzasadnienie o umorzeniu śledztwa w zakresie wątku pedofilskiego w związku ze stwierdzeniem sfałszowania tzw. stenogramów. I choć nie uważam się za wyrocznię w tym zakresie to uważam, że uzasadnienie prokuratury to kawał porządnej roboty. Po prostu.

Nie mam zamiaru bronić ani prezydenta Lubina ani tego drugiego, ale jedno w spornych stenogramach nie dawało mi spokoju. Pamiętam styl retoryczny Roberta Raczyńskiego.
Jest gwałtowny, prosty, zdecydowany by nie rzec: żołnierski.
Tymczasem z lektury podsłuchów wyłania się obraz pełnego fantazji językowych człowieka, którego język potoczny to niemal literatura piękna. No nie. Porównajcie państwo podsłuchy – dajmy na to Obajtka z tym, co wysmażono nam w tzw. sprawie Raczyńskiego/Pudełki. Porównajcie również oglądając dostępne w internecie wypowiedzi prezydenta.
Nie przesądzam o winie lub niewinności powyższych panów. Nie mam ku temu kompetencji, ani przesłanek by choćby sugerować. Od tego są ci, którzy rozhuśtali tę łajbę.
Zwłaszcza, że twitterowe konto Kapitan Lisowski (niezależny ekspert d/s wojskowości, consulting, bezpieczeństwo i obronność. Wiceprezes Zarządu DualTec – stowarzyszenia i klastra technologii DualUse) na temat materiałów określonych, jako sfałszowane twierdzi wprost:

Nie wiem jaki będzie ciąg dalszy tej historii, ale jak już wspomniałem będzie on niezwykle widowiskowy i zapewne “krwawy”, albo dla jednych albo dla drugich. W takich sprawach trzeba mieć nerwy na wodzy i wiedzieć kiedy i jak uderzyć, bo ciężar gatunkowy sprawy, w której umorzono śledztwo jest zbyt duży.
Z drugiej strony całą tę sytuację można podsumować w ten sposób:
– tyle lat polowałeś na ludzi, więc nie dziw się, że karma wraca i ktoś postanowił zapolować na ciebie.
Tylko pytanie brzmi: dlaczego dopiero teraz? I kto?
Coś mi się zdaje, że dopiero odpowiedź na te pytania będzie będzie bombą, która urwie ręce ale nie tym, którym miało je urwać.


