Za chwilę dostatniemy bęcki od „hardkorowych” fanów Zagłębie Lubin, ale to jednak my byliśmy świadkami potęgi „Miedziowych” w latach osiemdziesiątych i z radością oglądaliśmy popisy Adasia Zejera, Zbyszka Szewczyka, Romka Kujawy, czy kapitalnych interwencji Krzysia Koszarskiego, no i cóż – czasem nieporadnych szarż Marka Godlewskiego.
W takich chwilach czuliśmy dumę i gotowi byliśmy ruszyć z pochodniami przeciw wszystkim drużynom w Polsce. Doskonale pamiętamy starcia z Górnikiem Zabrze, Legią Warszawa, czy Sląskiem Wrocław.
Cały region zjeżdżał się do Lubina, a chłopaki ze ścinawskiego domu dziecka gotowi byli oddać życie za Zagłębie Lubin, którego piłkarze czuli nasze oddanie i przekładali je na sportową formę.


